Noworoczny prezent

Miesiące mijają, a czasu na przyjemności nie przybywa. Trudno też o części, którymi mógłbym uzupełnić braki w pulpicie i jego okolicy. Nie spodziewałem się zatem, że dostanę taki noworoczny prezent. Kolejny raz muszę przyzanć (wcześniej pisałem o tym przy pozyskaniu prękościomierza), że są na tym świecie dobrzy ludzie i wirtualne znajomości mogą owocować w realu.

Kompletny zestaw Radmor: zasilacz sieciowy, zespół nadawczo-odbiorczy oraz manipulator

Zaczęło się jeszcze pod koniec 2017 roku kiedy to na MaSzynowym forum znalazłem ofertę sprzedaży różnych elementów kabiny maszynisty. Głównie były to części z pulpitu jednostki EN-57, które mnie specjalnie nie interesowały, ale był tam też manipulator Radmor 3066 wraz z zasilaczem. Nie było zespołu nadawcz-odbiorczego ale trudno, pomyślałem, najwyżej będzie dekoracja do pulpitu. Po kilku dniach, w innym miejscu znalazłem ofertę sprzedaży brakującego zespołu z manipulatorem, za to bez zasilacza i tym sposobem skompletowałem całość. Mieszkam dość daleko od działającej infrastruktury kolejowej dlatego już wcześniej zrobiłem sobie zewnętrzną antenę typu J-pole do współpracy z ręcznym skanerem Uniden UBC75XLT. Zdobycie oryginalnego zestawu Radmor zmobilizowało mnie do zainstalowania tej anteny na dachowym maszcie. Dzięki temu mogę spokojnie odbierać rozmowy z nastwani i pojazdów znajdujących się w odległości nawet ok. 30 km.

Muszę tu zaznaczyć, że nadawanie na paśmie kolejowym przez osoby nieuprawnione jest nielegalne i karalne zatem mój zestaw służy oczywiście tylko i wyłącznie do nasłuchu. Samo nasłuchiwanie jest legalne pod warunkiem nieupubliczniania treści. Zatem gdyby komuś przyszło do głowy skorzystać z takiego zestawu do nadawania czegokolwiek, zakłucania prowadzonej komunikacji albo co gorsza nadawania sygnału radio-stop, to niech najpierw mocno puknie się w głowę. Najlepiej zasilaczem bo on jest najcięższy z całego zestawu.

Do pełni szczęścia brakowało jeszcze oryginalnego gniazda do podłączenia manipulatora na przedniej części pulpitu oraz oczywiście wieszaka. Spojrzałem na zdjęcie wnętrza kabiny ET-41, z której wyjmowałem co się dało i kolejny raz z żalem zauważyłem ile rzeczy tam zostało. Teraz muszę je mozolnie zdobywać. Cóż, to już odległa historia i co się stało to się już nie odstanie.

Nie mając perspektyw na znalezienie wieszaka i gniazda postanowiłem zrobić je we własnym zakresie. Gniazdo wydało się proste bo to w końcu standardowe, żeńskie złącze DB-25, przykręcone do prostokątnej blaszki. Gorzej z wieszakiem, bo tu potrzebna była dość gruba (3 mm) blacha aluminiowa. Zdobyłem kawał odpowiedniej blachy, kolega z forum podesłał mi wymiary, które zamieniłem na tysunek techniczny i po jakimś czasie cięcia, i piłowania wieszak się zmaterializował. Wygląda całkiem przyzwoicie i nawet pasuje doskonale do śrub manipulatora. W tym momencie dostałem wiadomość, że jest szansa na pozyskanie różnych drobiazgów ze złomowanych lokomotyw ET-42. W tym miejscu czuję się zobowiązany do przekazania podziękowań Mirkowi, który był nadawcą wspomnianej przesyłki. Tym sposobem miejsce właśnie wyciętego wieszaka zajął piękny, zielony oryginał.

Oryginalny zawór syreny zastąpił dotychczas wykorzystywany przełącznik elektryczny

Poza wieszakiem w paczuszce przyjechały do mnie inne dobra, które widać na zdjęciu tytułowym. Oryginalna blaszka gniazda podłączeniowego manipulatora, zawór sterujący wycieraczkami pneumatycznymi, zawór syreny, pierścień maskujący silnika Haslera oraz gniazdo przewodu doprowadzającego sygnały sterowania cewkami rysików oraz oświetlenia tego prędkościomierza. Wcześniej, z ciekawości zapytałem o takie gniazdo w jedej z firm, która sprzedaje części do prędkościomierzy ale cena skutecznie wybiła mi z głowy pomysł zakupu.

Dostałem też tabliczkę z oznaczeniem kabiny oraz prędkości konstrukcyjnej (mimo tego, że pochodzi z innej lokomotywy to doskonale pasuje do EU07, której pulpit staram się odtwarzać), a także pokaźny plik wypełnionych i czystych blankietów rozkazów pisemnych. Brakowało mi też wieszaczka z podświetleniem do przypięcia rozkładu jazdy i częściowo zostałem zaspokojony również w tym zakresie. Jest podstawa tegoż, a na górną część jak widać muszę jeszcze poczekać.

Takie w sumie niespodziewane sytuacje napawają mnie nadzieją, że w końcu może zdarzy się cud i ktoś da znać, że ma dla mnie kolumnę nastawników. To jest takie moje ciche marzenie, o którym przypomina nieustannie wspomniane wcześniej zdjęcie z kabiny ET41-135, gdzie ta kolumna stoi i krzyczy z wyrzutem „Dlaczego mnie nie zabrałeś?! Mogłam zamieszkać u ciebie, a ty mnie zostawiłęś na pastwę palników i hutniczego pieca!”. Nie tracę jednak nadziei i polecam się uwadze ludzi dobrej woli. Przekonuję się o tym osobiście co staram się tu opisywać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kod antyspamowy * Ważność kodu antyspamowego wygasła. Podaj kod ponownie.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.